Cała historia
Skąd się wziąłem
Na początku moich studiów na kierunku Sztuka Nowych Mediów w PJATK w Warszawie odezwał się do mnie kolega z liceum i zapytał, czy polecę z nim do Chin. Długo się nie zastanawiałem. Chiny są o krok od Japonii, a Japonią fascynowałem się od lat, odkąd w 2008 roku zacząłem oglądać „Naruto”. To z tej fascynacji zacząłem jako 12-latek trenować battodo, japońską sztukę miecza, i trenowałem przez około pięć lat. Dzięki temu nauczyłem się cierpliwości i precyzji.
Wyprawa ta objęła ponad dwa lata nauki chińskiego na BLCU w Pekinie, zakończone zdaniem HSK 5, egzaminu potwierdzającego zaawansowaną znajomość języka mandaryńskiego, oraz rozpoczęcie studiów na kierunku Sztuka Cyfrowych Mediów na Donghua University w Szanghaju. Przerwałem je z powodu pandemii COVID-19. Chińskiego nie odpuściłem, pracę licencjacką obroniłem z sinologii na Uniwersytecie Warszawskim. Japonia wciąż czeka.
W Chinach na każdym kroku coś mnie zaskakiwało. Powerbank wypożyczałem w kawiarni, a rower albo hulajnogę prosto z ulicy, skanując kod QR w WeChacie. W 2018 roku w mojej okolicy w Warszawie nie widziałem ani jednego paczkomatu, a na moim osiedlu w Chinach stały trzy. Podobało mi się też, jak poważnie uczy się tam innych kultur. U nas mówi się „myśl globalnie, działaj lokalnie”. Tam miałem wrażenie, że wszystko robi się z myślą zarówno o sobie, jak i o reszcie świata.
Jak pracuję
Lubię prowadzić projekt od początku do końca: poznać klienta, porozmawiać o jego potrzebach, przygotować szkice i prototypy, uzgodnić szczegóły, wypuścić produkt, a potem dalej go rozwijać. Kolega twierdzi, że byłbym w stanie zbudować rakietę od zera (pewnie zasługa zabawy klockami Lego w młodości). Coś w tym jest, ale równie chętnie biorę coś, co już działa, i to ulepszam. Najbardziej lubię zrobić krok w bok, bo wtedy ten sam problem widać z zupełnie innej strony.
Tłumaczenia nauczyły mnie, że jeden tekst można dobrze przetłumaczyć na wiele sposobów. Z projektowaniem jest tak samo. Rozwiązanie może być proste, ale nie ma tylko jednej drogi. Dbam o to, żeby każdy czuł się ważny, potrzebny i zaangażowany, a projekt mieścił się w terminie i w budżecie.
Poza pracą
Gry. Zaczynałem od Tibii i Heroes III, które pokazały mi świat z lotu ptaka, z górami i lasami. Dziś gram w Go, lubię planszówki i gry strategiczne. Uwielbiam japońskie serie, takie jak Metroid i Castlevania, w których wraca się do znanych miejsc i otwiera nowe ścieżki. Lubię przejście od planu do działania, od teorii do praktyki, i łączenie starego z nowym, a fizycznego z wirtualnym. Podróżuję, spotykam się z przyjaciółmi, chodzę po mieście i po lasach. Mam słabość do prostackiego humoru.